April 15, 2021

halina rosa/ THE EDITOR IN CHIEF OF THE DESIGNER MAGAZINE/ STOCKHOLM

Lucyna Angermann (Truchan)/ Piszę od dziecka.

9 min read

Lucyna Angermann (Truchan). Urodziła się 19 czerwca 1974 roku w Zakliczynie (Małopolska). Dzieciństwo spędziła w  rodzinnej Faściszowej. Uczęszczała do Szkoły Podstawowej w Brzozowej, następnie do szkoły średniej w Tarnowie.  Dwa lata po maturze wyjechała do Belgii, gdzie mieszka do dziś. Już ponad 20 lat… Bierze tam czynny udział w  działalności artystycznej Polonii Belgijskiej. 

Pisanie to dla niej, jak sama mówi, ucieczka od codzienności, ale i opisywanie codzienności… To lek na wszelkiego  rodzaju bolączki. To sposób na naprawianie rzeczywistości, bo nie traci nadziei, że to możliwe, że ciągle jest na to  szansa. To wreszcie dialog zarówno z własnym wnętrzem, jak i z otaczającym ją światem. Tak realnym, jak i  niewidzialnym. Pisze od wczesnej młodości, zaczęła już w szkole podstawowej. Do niedawna robiła to tylko “do  szuflady”. Od jakiegoś czasu publikuje swoje wiersze w sieci, należy do kilku grup poetyckich, bierze tam udział w  warsztatach i konkursach, zdobywając nagrody i wyróżnienia. 

Jej wiersze były i są publikowane w wielu czasopismach. Kilka jej wierszy zostało wybranych do trzeciej edycji  poetyckiego projektu studentów z Tarnowa “Poetycki Underground”. Przedsięwzięcie to doczekało się własnego  tomiku wierszy pod tym samym tytułem. Jej wiersze zostały także wykorzystane na scenie przez Teatr “Tuptusie”,  działający przy Teatrze im. L. Solskiego w Tarnowie. Niektóre z jej wierszy doczekały się aranżancji muzycznych i są  wykonywane na scenach zarówno polskich, jak i belgijskich. 

Zdobyła III miejsce w międzynarodowym konkursie poetyckim “Czy to gwarą, czy polszczyzną, nasza mowa jest  ojczystą”. 

Zdobyła III miejsce w ogólnopolskim konkursie poetyckim “Dźwiękosłowa” w ramach Festiwalu Natchnieni  Bieszczadem 2020. 

Należy do Międzynarodowego Stowarzyszenia Artystów, Autorów, Dziennikarzy, Prawników Virtualia ART. 

Wzięła udział w kilku antologiach: “Rymy w Bieszczadach/Bieszczady w rymach” (2017), “Kolor samotności” (2018),  “Peron literacki. Dla Kasi” (2018), “Śpieszmy się kochać bliskich” (2018), “Odcienie polskiej poezji 1918-2018″ (2018),  “Miłość moje imię ma” (2018) oraz “Odrodzenie Bogini” (2020). W przygotowaniu kolejna, pt. “Miłość, jak to łatwo  powiedzieć”, której wydanie przewidziane jest na wiosnę 2021 roku. 

Wydała także cztery tomiki autorskie: “Myśli poplątane” (2017), “Uchylając drzwi” (2018), “Opowieści  (nie)prawdziwe” (2018) oraz ostatni, wydany w Szkocji “Tymczasem w sercu”. 

„NADZIEJA”


Nie wiem co będzie
Czy będzie tak samo
Nadzieja, że lepiej
i lęk, że odwrotnie
Nadzieja, że kochasz,
że nic nie minęło,
że wracasz, że tęsknisz,
że chcesz być znów ze mną.
I uśmiech na twarzy,
gdy myślę o Tobie.
I trwoga, że tamto
minęło już dawno…
i radość, że zawsze
i wszędzie już razem…
że podasz mi rękę…
pójdziemy w świat dalej.

DZIWIĄ SIĘ OWADY


Spacerują w blasku świecy
Nasze niespokojne dłonie
Usta szepczą coś bezwiednie
Żadne z nas ich nie rozumie
Ćma zastygła w swoim locie
I przygląda nam się z góry
Drżą powieki wpół przymknięte
Perlą się spocone skóry
I tylko zegar, co czas odmierza
On jeden zna właściwą porę
Tykaniem swoim przypomina
Że jeszcze nie wszystko stracone
Że jeszcze można, że jest szansa
Że mamy prawo, że nam wolno
Że jeśli mocno zamknąć oczy
Na szczyt pójdziemy drogą polną
Patrzą na nas cienie z kątów
I nie mogą się nadziwić
Skąd ten ogień w naszych ciałach
Choć się dziwią, nie śmią szydzić
Pająk zawisł na swej nici
I kołysze się nad nami
A my sobą upojeni
Wszystko wokół mamy za nic
I tylko zegar, co czas odmierza
On jeden zna właściwą porę
Tykaniem swoim przypomina
Że jeszcze nie wszystko stracone
Że jeszcze można, że jest szansa
Że mamy prawo, że nam wolno
Że jeśli mocno zamknąć oczy
Na szczyt pójdziemy drogą polną.

Piszę od dziecka, albo raczej od wczesnej młodości. Miałam może 12 lat, gdy napisałam bajkę o Koguciku Lilipuciku.  Na dodatek okrasiłam ją moimi własnymi ilustracjami, co było niezwykle odważne z mojej strony, bo talentu  plastycznego nie mam za grosz. Teraz też zdarza mi się popełnić jakąś krótką prozę, jednak nie mam do tego  cierpliwości. Zdecydowanie moim powołaniem i pasją jest pisanie wierszy. Te również zaczęłam pisać mniej więcej w  tamtym czasie. Niestety, te pierwsze, zagubiły mi się gdzieś po drodze. A szkoda, chętnie bym do nich wróciła. I tak  pisałam do 2002 roku. Potem miałam 14-letnią przerwę. Wróciłam do pisania w październiku 2016 roku, i dopiero  wtedy uzmysłowiłam sobie, że od czternastu lat niczego nie napisałam. Skąd ta przerwa? Sama dokładnie nie wiem.  Nastąpiła jakoś samoistnie, bez udziału mojej świadomości. Może był to mój intuicyjny sposób ochrony przed zbyt  intensywnymi przeżyciami? Taki rodzaj kuli, w której tkwiłam nieświadomie, ale która chroniła mnie przede mną  samą? A gdy już byłam gotowa, to odblokowałam się? Tak więc mogę śmiało powiedzieć, że po raz drugi zaczęłam  pisać w wieku 42 lat. Wpływ na mój powrót do pisania miał z pewnością mój muzyczny i artystyczny Mistrz i Guru,  lider zespołu Stare Dobre Małżeństwo, Krzysztof Myszkowski. Będę Mu za to dozgonnie wdzięczna. 

ROZMOWA Z BOGIEM


Brak mi pokory
by przyjąć, Panie
Twoje wyroki i Twoje plany
by schylić głowę
ugiąć kolana
gdy mnie spotyka los tak niechciany
Gdy moje plany
moje marzenia
żartem się stają dla Ciebie, Boże
pytam więc wtedy
czy chcesz mnie złamać
tylko dlatego, że przecież możesz?!?
Gdy jasny promyk
wreszcie zabłyśnie
a w sercu moim nadziei iskra
jak ostrym nożem
wszystko ucinasz
i w dal odpływa spokojna przystań
Kolejna kłoda
i krzyż kolejny
ciężar przygniata duszę jak kamień
bunt wielki czuję
niezrozumienie
i żal do Ciebie gdzieś w sercu na dnie
Pojąć nie sposób
więc nie próbuję
proszę Cię tylko o więcej siły
by się nie poddać
by iść wciąż naprzód
i by upadki mnie nie zniszczyły…

Pisanie, poezja to dla mnie po prostu życie. Nie umiem funkcjonować bez niej. To sposób odbierania tego  wszystkiego, co wokół. Ale i tego, co w środku, we mnie, w innych. To emocje, uczucia, doznania, marzenia,  pragnienia. To przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. To widzialne i niewidzialne. To cielesne i duchowe. Poezja to  WSZYSTKO. A wiersze, to próba zapisania tego wszystkiego. Ale choćby nie wiem ile wierszy zostało napisanych, to i  tak WSZYSTKIEGO zapisać się nie da. Bo WSZYSTKO jest nieskończone.  

Oczywiście są pewne okoliczności, osoby, przeżycia, które bardziej działają na moją duszę, na moje zmysły, i  “zmuszają” mnie do pisania. To chyba nazywa się weną, muzą czy inspiracją. Czasem przychodzi to niespodziewanie,  w najmniej oczekiwanym momencie, i męczy mnie tak długo, aż przeleję TO na papier.  

JAK CIĘ KOCHAM ?


Jak Cię kocham ?
Jak pierwsze wiosenne promienie słoneczne
które delikatnie ogrzewają mą twarz
Jak lekki wietrzyk letni
nieśmiało muskający me włosy
Jak majowy deszcz
bębniący rzewnie w szyby
Jakby grał utwory miłosne
Jak pierwsze płatki śniegu
całujące me powieki
Jak szum drzew i morza
Jak majestat gór
Kocham Cię nieśmiało
Delikatnie i czule…
Kocham bez pamięci
Gwałtownie jak górski potok
Kocham Cię jak ptak
Który kocha przestworza
Kocham Cię jak to wszystko razem
A jednak
ciągle wypowiedzieć nie umiem
jak bardzo Cię kocham
Kocham Cię po prostu
Tak zwyczajnie niezwyczajnie
Nadzwyczajnie

Nie mogę powiedzieć, że piszę dla kogoś (chyba że są to wiersze okolicznościowe, ale to tylko niewielki procent  moich utworów). W momencie pisania nie myślę o tym, że ktoś kiedyś przeczyta mój wiersz. Piszę, bo muszę, piszę  dla siebie albo raczej po to, żeby coś z siebie wyrzucić. Dopiero potem wiersze moje prezentuję innym. Oczywiście  zależy mi na pozytywnym odbiorze, to dla mnie bardzo ważne i miłe, gdy wiersze moje trafiają do emocji, serc  czytelników, gdy się z nimi utożsamiają. Ale nie myślę o tym w momencie pisania. Wtedy jestem tylko ja, moja wena i  przysłowiowe pióro.  

Nie czerpię inspiracji z twórczości innych poetów. Jeśli już, to są to obrazy, filmy, zdjęcia, przeczytane książki, czy po  prostu moje emocje po kontakcie z jakimś wyjątkowym dziełem. Ale taką inspiracją może być zwykły przechodzień  na ulicy, spadający liść, przelatujący ptak, zachód słońce… Wszystko. Wszystko może być inspiracją. Wszystko, co  wywoła u mnie jakieś emocje. Lub emocje zaobserwowane u innych ludzi. Zdarza mi się, że na chwilę staję się kimś  innym, czuję jego emocje, piszę tak, jakbym była tym kimś. Tak było np. w przypadku wiersza OSTATNI SPACER  opisujący rozmowę matki odprowadzającej córeczkę do komory gazowej w Oświęcimiu. Ja przez chwilę byłam tą  kobietą. Pisałam i płakałam, bo czułam rozdzierający ból matki. Ciężko to wyjaśnić… 

BÓL TWORZENIA


Nie dotykaj mnie już więcej
Nie masz prawa
Jeśli dotkniesz, to rozpadnę się na części
Póki stoję – jestem silna
Bo w całości
Gdy upadnę, to rozproszę się w nicości
Byłam Twoja, z ciałem, z duszą
Byłam z sercem
Ty rzuciłeś mnie do kąta jak zabawkę
Gdy z księżniczki w starą kukłę
Przemieniłeś
Tlen zabrałeś, w przepaść śmierci mnie strąciłeś
Frunę lekko, niczym anioł
Nad polami
Widzę w dole, na kamieniach swoje ciało
Mogę zmienić bieg wydarzeń
Jest czas jeszcze
Chwycę pióro i odmienię przeszłość wierszem
W białej sukni, wśród mgieł rannych
Na bosaka
Tańczę w słońcu, twarz bezwstydnie w nim wygrzewam
A Ty ze mną tańczysz, śpiewasz
I wirujesz
A śpiew ptaków w naszym szczęściu nam wtóruje
Widzisz? Da się skończyć bajkę
Happy end’em
Czemu zatem się upierasz, by bolało?
Tylko wtedy stworzyć można
wielkie dzieła?
Bo bez bólu i cierpienia Sztuki nie ma?!?
Zatem dobrze, niech tak będzie
Zrań mnie znowu
Wyrwij z piersi pulsujące, wątłe serce
Ty stwórz obraz, ja wiersz nowy
W uczuć matni
Będzie piękny, aż do bólu. I ostatni…

Często w moich wierszach pytam… pytam siebie, pytam innych, pytam świat, pytam Boga. No i próbuję sama  odpowiadać. Albo “usłyszeć” odpowiedź. Już chyba kiedyś napisałam, że moje wiersze to dialog z moim własnym  wnętrzem, oraz ze światem, który mnie otacza, światem szeroko pojętym. Dialog z widzialnym i niewidzialnym. W  wielu przypadkach jestem zarówno adwokatem, jak i oskarżycielem. Jestem ZA i PRZECIW. A to dlatego, że mam  mnóstwo wątpliwości, błądzę po omacku, jak we mgle. Myślę, że odpowiedzi dostanę po drugiej stronie.  Przynajmniej taką mam nadzieję. Że wtedy wszystko stanie się jasne i oczywiste. Ale nawet w tym przypadku nie  wiem tego na pewno, więc znów jest temat do debat. Jeżeli chodzi o sprawy związane z wiarą, to bardzo ciekawym  kuriozum jest to, że jestem osobą głęboko wierząca, a równocześnie wątpiącą, albo raczej pytającą, szukającą  dowodów. Na szczęście brak namacalnych dowodów nie wpływa na jakość mojej wiary. Ale to już nie moja zasługa. 

Czy czuję się kimś wyjątkowym, dlatego że tworzę poezję? Nie. Jestem zwykłą kobietą, która przeżywa wszystko to,  co wszyscy inni, a która może ma jedynie łatwość wyrażenia tego w wierszach. Dziękuję Bogu za to. Bez wierszy moje  emocje nie mogąc znaleźć ujścia, chyba by mnie udusiły.  

Jeśli ktoś jest zainteresowany moją poezją, to zapraszam na mój profil facebookowy, gdzie na bieżąco publikuję  swoje wiersze, lub do zakupu moich tomików. Do tej pory wydałam cztery autorskie, a także kilka antologii, wraz z  innymi, współczesnymi poetami. Książki można nabyć m.in. w polskiej księgarni w Brukseli, lub bezpośrednio u mnie  (kontakt przez messangera, albo przez maila – halinkaa@amorki.pl ).

OSTATNI SPACER


Spójrz moja Córeczko
Słońce pięknie świeci
Pójdziemy na spacer
Z nami inne dzieci
Pójdziemy parami
Dzieci z mamusiami
Pójdziemy powoli
Aż do tamtej bramy
Za tą wielką bramą
Jest pokój bajkowy
Tam już wejdziesz sama
Tam czeka świat nowy
Kim są ci panowie?
Ci z karabinami?
To nasi rycerze
Zajmują się nami
Co leci z kominów?
Dym się z nich wymyka
Leci wprost do nieba
Bo to chmur fabryka
Chodź szybciej Córeczko
Tam Ci będzie dobrze
Dołączę do Ciebie
Kiedy? Jutro może
Nie mogę wejść z Tobą
Dzieci idą same
Kocham Cię Córeczko
Przytul mocno mamę
Nie płaczę Córeczko
To się pocą oczy
Słońce pięknie świeci
Dzień taki uroczy
xxxxxx
I weszła Córeczka
Już ku niebu leci
Matce serce pękło
Słońce nadal świeci…

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: