April 16, 2021

halina rosa/ THE EDITOR IN CHIEF OF THE DESIGNER MAGAZINE/ STOCKHOLM

Iwona Katarzyna Pawlak- Jeśli chcesz coś osiągnąć w życiu, to szukaj tak długo i cierpliwie, aż znajdziesz swoją drogę.

6 min read

Iwona Katarzyna Pawlak, zdjęcie: Tedi Piróg

H. R Jakie ma Pani  plany zawodowe  w tym roku, czy zobaczymy Panią w filmie?

I.K. P Tak, przygotowuję się do udziału w filmie pt.Łuna”  w reż. Konrada Łęckiego, (reż. filmu „Wyklęty”.) Zagram Justynę Ostrowską, matkę gł. bohaterki. Rzecz dotyczy Kresów. A moim filmowym mężem będzie  aktor Adam Marjański. Znowu  po 35 latach, od czasu „Nad Niemenem” zagramy razem na planie. Oboje się z tego ucieszyliśmy. Zresztą, ostatnio współpracowaliśmy razem nad audiobookiem „Niemy Niemen” wg fascynującej książki pana Roberta Pawłowskiego. Z małą grupą twórców NN i autorem, tej książki oraz reż. Jarkiem Banaszkiem i operatorem zdjęć Michałem Rytel-Przełomcem pojechaliśmy na Białoruś do Grodna, śladami prawdziwych miejsc i postaci  powieści Elizy Orzeszkowej  „Nad Niemnem”. Zrealizowaliśmy tam film dokumentalny na temat temat. Premiera odbyła się w marcu tego roku na antenie TVP, ale emisja tego dokumentu zaplanowana jest wielokrotnie w ciągu najbliższych 2 lat, więc każdy może go jeszcze  obejrzeć.

H.R Wróćmy do źródeł Pani kariery, skąd wzięło się zainteresowanie teatrem i filmem.

I.K. P Mając 6 lat, jeszcze nie znając  literek, zapisano mnie do szkoły muzycznej  w klasie fortepianu i tam  śpiewałam też w chórze. W szkole podstawowej także należałam do chóru szkolnego. Wyjeżdżałyśmy często na występy, więc można powiedzieć, że stałam  na scenie i grałam, śpiewałam. Oprócz tego, występowałam w teatrzyku lalkowym, tańczyłam w zespole tańca ludowego. Tak zrodziła się chyba ta miłość do aktorstwa, przedstawień, występów. Kształciłam się  potem jako  studentka w Szkole Filmowej Teatralnej i Telewizyjnej w Łodzi. To było moje spełnienie marzeń. Móc się dostać do słynnej „Filmówki”. Udało się. Po studiach zaczęłam grać w teatrze, w filmie i telewizji. Wszystko potoczyło się swoim biegiem. Obecnie,  nie  gram tyle, co kiedyś, ale  nie mam w sobie jakiegoś niespełnienia. Wszystkiego doświadczyłam: i sukcesu i małej pauzy w aktorstwie, ale zawsze wierzyłam w siebie i w to, że  spotkam kolejną interesująca propozycję zawodową, która mnie rozwinie jako aktorkę i artystkę. Tak się co jakiś czas dzieje i to jest dla mnie najważniejsze móc się nieustająco rozwijać.

H.R W jaki sposób połączyła pani swoje życie prywatne z aktorstwem.

I.K.P Mąż jest aktorem i reżyserem, więc nie było i nie ma żadnej trudności z pogodzeniem życia prywatnego. Często  rozmawiamy o sztuce, wymieniamy swoje poglądy. To jest dla mnie niezwykle inspirujące. Mogę się pytać o wszystko i zawsze  czegoś  ciekawego się od małżonka – artysty dowiem, czy nauczę. Tak  u nas było odkąd pamiętam i jest do tej pory.

Iwona Katarzyna Pawlak z mężem Jackiem

H.R Która pani obsada odegrała na pani życiu największą rolę, znaczenie.

I.K. P Rzecz oczywista, w sensie sukcesu to rola Justyny i film  pt.” Nad Niemnem” rez. Zbyszka Kuźmińskiego. Potem są takie moje ulubione role główne, które jeszcze miałam szansę zagrać. Rola  Dory w filmie „Leśmian” reż. Leszka Barona oraz rola Lubki w koprodukcji białorusko polskiej, w filmie „Siwa Legenda” reż. Bohdana Poręby . A w teatrze zagrałam  dużo ról, przy których uczyłam się  warsztatu aktorskiego i tutaj nie umiem powiedzieć,  ile tych ról było. W CV są wyszczególnione, ale lubiłam i te duże główne role , jak i te mniejsze ale np. b. charakterystyczne –  epizody komediowe.

H.R Ile czasu poświęciła pani na przygotowanie się do roli Nad Niemnem.

I.K. P Nie było za wiele czasu. Między majem a lipcem 1985 roku, to około dwa miesiące spotkań z reżyserem, czytania  scenariusza napisanego przez pana Kazimierza Radowicza oraz przeczytania całej twórczości  Elizy Orzeszkowej. Było to  potrzebne. Trzeba  mi było  poczuć  ten rodzaj narracji, oswoić się z nią i potem  przełożyć to na odpowiednie środki wyrazu..

Grodno, Nad Niemnem 2019
Adam Marjański, Iwona Katarzyna Pawlak
Ekipa, Nad Niemnem z okazji 1000 klapsa.

H.R Grała pani w wielu sztukach i filmach, m. in. W Australii, które pani najbardziej wspomina.

I.K. P W teatrze występowałam tylko w kraju, ale już w Nowej Zelandii wygrałam casting i zagrałam w  paru odcinkach takiego kultowego serialu pt.”Gloss” opowiadającego o agencji mody i modelek. Zagrałam tam dziewczynę szefa  agencji. Potem jeszcze grałam w reklamówkach  TV nowozelandzkiej, a na koniec pobytu w filmie  Marvina Chomskiego pt.” Brotherhood of the Rose”.Tam spotkałam na planie  Roberta Mitchuma. To było coś.

Iwona Katarzyna Pawlak, Australia 1988
Iwona Katarzyna Pawlak, Australia 1988

H.R W dobie managementu, zatem jak wiele wyzwań pani podejmuje, aby przekazać młodemu pokoleniu aktorskiemu, to co dziś najbardziej istotne w świecie filmu.

I.K. P Uczymy z mężem młodzież  w Lubuskiej Akademii Twórczych Poszukiwań, na kierunku aktorskim. Rozmawiamy o wszystkim, co się wiąże z tym zawodem i uczeniem się  aktorstwa. Czy wszyscy będą  uprawiać ten zawód  ? Nie mam pojęcia, ale próba nauki tego zawodu, praktyka kształcenia w tym kierunku, jest dla młodego człowieka na pewno ciekawa i twórcza. Dlatego możemy, jako  aktorzy podzielić się z nimi naszymi  doświadczeniami i to działa także  w obie strony. Kontakt z młodzieżą także może być dla nas pouczająca i twórcza.

Cezary Pazura, Iwona Katarzyna Pawlak, Bogusław Linda
Reżyser Władysław Pasikowski

Iwona Katarzyna Pawlak, zdjęcie: Tedi Piróg

H.R Przyjaciele, rodzina, jaką rolę odegrali w pani karierze aktorskiej i  prywatnej.

Przyjaciele i rodzina  wspierała,  kiedy byłam w potrzebie…Rodzice  czuwali, jak to kochający rodzice. Nigdy nie zabronili mi podjąć samodzielnych wyborów, np. tego, że postanowiłam zostać aktorką filmową i teatralną i za to im jestem bardzo  wdzięczna.

H.R Największe szczęście, które spotkało panią w życiu, największe życiowe osiągniecie, czy pani kontynuuje dalej zdobywanie szczytów.

I.K. P Przeszłość bywała  szczęśliwa, przyszłości jeszcze nie ma, a ja  po prostu cieszę się dniem dzisiejszym. Nie rozpamiętuję straconych chwil, bo po co, ani nie chełpię się  sukcesami, których zaznałam, bo to jakieś dalekie od mojego charakteru. Łapię  obecne chwile i z radością  czekam na twórcze wyzwania.

A największe szczęście jakie  mnie w życiu spotkało, to oczywiście mój mąż Jacek Pawlak. To szczęście, że tak sobie razem żyjemy od 1983 roku i nigdy nie mamy dosyć. Zawsze i wszędzie razem. Tak, to jest szczęście.

H.R Pani życiowe motto.

Każdy ma to, co chce mieć. Jeśli chcesz coś osiągnąć w życiu, to szukaj tak długo i cierpliwie, aż znajdziesz swoją  drogę. Ona cię poprowadzi do celu. Ale trzeba chcieć.

H.R Żyjemy w pandnemii, jak się Pani żyje w tak trudnym czasie i jak sobie radzić.

I.K. P Wiadomo, ochrona  jest niezbędna. Jestem wyczulona na tym punkcie i kompletnie nie pojmuję  tych, którzy to bagatelizują. Ochrona siebie i bliskich, ochrona wobec  ludzi  dookoła. Maski, rękawiczki, oto o czym wciąż musimy teraz pamiętać. Zasłaniamy się, oddzielamy, jesteśmy uważni i skoncentrowani  przede wszystkim na zdrowiu. Cała reszta jest obecnie mniej istotna.

Podsumowując nasz wywiad, to moja twórcza praca i tak biegnie swoim trybem. Wkrótce plan filmu „Łuna”, dalej jest jeszcze inna propozycja filmowa, tym razem bardziej dla młodzieży. Marzę sobie  także o  teatrze, o ciekawym spektaklu i oczywiście  o czymś wyjątkowym np. o zagraniu jakiejś   historycznej postaci,  w dobrej literaturze. Takie mam swoje małe marzenia do spełnienia. Bo wierzę ,że pandemia kiedyś zniknie i będzie  nam się żyło normalnie. A Państwu na koniec, życzę dużo zdrowia, radości, pomyślności i hartu ducha. Trzymajmy się i nie dajmy się.

Fotografie z prywatnych albumów Iwony Katarzyny Pawlak.

Serdecznie dziękuję za wywiad pani Kasiu.

Sztokholm 26.03.2021

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: