Sztuka i biznes w sercu Śląska

Wydarzenie „Human Condition Day” w galerii StrefArt w Tychach pokazało, jak skutecznie można połączyć świat sztuki z biznesem. Zorganizowane przez Katowicką Specjalną Strefę Ekonomiczną i Fundację HELISA, spotkanie związane z wernisażem amerykańskiego artysty polskiego pochodzenia stało się okazją do ważnej dyskusji. Podczas panelu poruszono tematykę transformacji gospodarczej Śląska oraz tego, jak psychologiczne i społeczne aspekty wpływają na współpracę między artystami a przedsiębiorcami. Natomiast wystawa Thomasa Lamprechta, będąca źródłem inspiracji dla całego wydarzenia, prezentowała dzieła, które poruszały temat kondycji ludzkiej, zmuszając do refleksji nad naszym miejscem w dynamicznie zmieniającym się świecie.

“Podczas panelu mówiłem między innymi o tym, że głównym zadaniem sztuki jest poszukiwanie i ostatecznie odkrycie prawdy. Każdy ruch, gest, kreska jest pod obserwacją autentyczności i prawdy. Przez to sztuka musi być jakimś odkryciem, wynalazkiem, unikalnym wydarzeniem czegoś nowego, odsłonięciem nowych możliwości, a nie powtórnym wynalezieniem koła.” – mówi Thomas Lamprecht.

Do rozmowy zaprosiłam Ewę Lipkę, Wiceprezes Zarządu Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, reprezentującą organizatora Human Condition Day, a także Katarzynę Korus, kuratorkę, art advisor, współorganizatorkę wydarzenia z ramienia Helisa Foundation oraz artystę, autora serii prac pn. Human Condition – Thomasa Lamprechta.

Rozmowa z Ewą Lipką, Wiceprezes Zarządu KSSE

Mag Nilsson: Pani Prezes, jak zmienia się profil inwestora, który dziś trafia na Śląsk?

Ewa Lipka: Śląsk przechodzi obecnie głęboką transformację – z przemysłowego serca Polski w region nowoczesnych technologii i zielonej gospodarki. Profil inwestora, który dziś lokuje swój kapitał na Śląsku, znacząco różni się od tego sprzed kilku czy kilkunastu lat. Wówczas dominowali przedstawiciele przemysłów tradycyjnych, takich jak górnictwo, hutnictwo czy energetyka konwencjonalna. Dziś to przede wszystkim firmy z branż zaawansowanych technologii: automatyki, robotyki, IT, odnawialnych źródeł energii, logistyki, e-commerce, a także medycyny i biotechnologii.

Współczesny inwestor stawia na innowacje, cyfryzację i integrację człowieka z technologią – zgodnie z ideą Przemysłu 5.0. Coraz większe znaczenie mają też kwestie ekologiczne – Śląsk staje się atrakcyjnym punktem wyjścia dla zielonych inwestycji, m.in. dzięki planom transformacji energetycznej oraz dostępowi do funduszy unijnych. Inwestorzy coraz częściej pytają o ślad węglowy, dostęp do zielonej energii czy lokalne strategie ESG ( skrót od angielskich słów: Environmental, Social, Governance, czyli kryteria oceny działalności firmy, które uwzględniają kwestie środowiskowe, społeczne i dotyczące ładu korporacyjnego).

Kluczowym atutem regionu jest dostęp do wysoko wykwalifikowanej kadry – Śląsk może pochwalić się silnym zapleczem akademickim, jak Politechnika Śląska czy Uniwersytet Śląski, kształcącym inżynierów, informatyków i specjalistów AI (sztucznej inteligencji). Dzisiejszy inwestor to także partner społeczny – oczekuje współpracy z samorządami, uczelniami i organizacjami lokalnymi. To podejście idealnie wpisuje się w misję i ofertę Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Mag Nilsson: Czym wyróżnia się Śląsk, co możemy zaoferować przedsiębiorcom z zagranicy?

Ewa Lipka: Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna to dziś marka rozpoznawalna nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Od ośmiu lat uznawana za najlepszą strefę ekonomiczną w Europie – nie tylko ze względu na skalę inwestycji, ale przede wszystkim dzięki kompleksowemu wsparciu, jakie oferujemy przedsiębiorcom. Obsługujemy już 700 inwestorów z całego świata, a wartość zrealizowanych inwestycji to 50 miliardów złotych.

Śląsk, który prezentujemy, to region nowoczesny, dynamiczny i otwarty – przeszedł ewolucję z obszaru przemysłu ciężkiego do centrum nowoczesnej produkcji, innowacji i zielonej transformacji. Przemysł 5.0 – integrujący automatyzację, kreatywność człowieka i zrównoważony rozwój – doskonale wpisuje się w potencjał naszego regionu.

Oferujemy świetne położenie geograficzne w centrum Europy, z dostępem do głównych szlaków transportowych (autostrady A1 i A4, bliskość lotnisk w Pyrzowicach i Krakowie), a także rozwiniętą infrastrukturę B+R (czyli badawczo-rozwojową). Pokazujemy konkretne klastry przemysłowe – m.in. automotive, elektromobilność, robotykę, AI, circular economy (gospodarka o obiegu zamkniętym) – oraz realne instrumenty wsparcia. Nasza oferta to nie tylko ulgi podatkowe, ale także indywidualne podejście do każdego inwestora: pomoc w pozyskiwaniu pracowników, doradztwo administracyjne, programy szkoleniowe, a także dostęp do terenów typu greenfield (niezagospodarowane tereny pod inwestycje) i brownfield (tereny poprzemysłowe, które można zrewitalizować).

Śląsk ma wyjątkowe zaplecze edukacyjne – uczelnie, technika i szkoły branżowe dostosowują swoje programy do potrzeb przemysłu przyszłości. To wszystko buduje ekosystem sprzyjający długofalowemu rozwojowi – nie tylko gospodarczemu, ale i społecznemu.

Mag Nilsson: Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna w kontekście wypowiedzi powyżej jawi się jako instytucja zaangażowana w czynną aktywizację społeczno-gospodarczą, ale także kulturalną regionu. Czy mogłaby Pani rozwinąć tę myśl?

Ewa Lipka: Zdecydowanie tak. Jako Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna od lat wspieramy nie tylko rozwój przemysłu i technologii, ale również działania o charakterze społecznym i kulturalnym. Doskonałym przykładem jest wydarzenie Human Condition Day, które zorganizowaliśmy 26 czerwca br. we współpracy z HELISA Foundation. To spotkanie poświęcone było roli człowieka w dynamicznie zmieniającym się świecie – w świecie nowych technologii, transformacji gospodarczej i wyzwań klimatycznych.

Wydarzenie odbyło się w naszej przestrzeni StrefArt – nowoczesnej, industrialnej galerii, która łączy biznes, naukę i kulturę. To miejsce stworzone do inspirujących spotkań, konferencji i wystaw. Human Condition Day był okazją do refleksji nad wartościami, emocjami i relacjami międzyludzkimi, które pozostają fundamentem każdej technologicznej zmiany.

Podczas spotkania poruszaliśmy m.in. temat potencjału współpracy międzynarodowej, roli kultury w rozwoju gospodarczym oraz szans, jakie niesie przemysłowa i technologiczna transformacja Śląska. Pokazaliśmy, że nasz region potrafi łączyć dziedzictwo przemysłowe z nowoczesnością, tworząc przestrzeń przyjazną nie tylko dla inwestorów, ale i dla ludzi.

Podsumowując – jako Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna oferujemy najwyższą jakość obsługi inwestora, strategiczne położenie, gotową infrastrukturę
i wizję rozwoju opartego na innowacyjności, edukacji i odpowiedzialności społecznej. Wierzymy, że przyszłość przemysłu to nie tylko automatyzacja, ale też human-centric development – rozwój skoncentrowany na człowieku.

Rozmowa z Katarzyną Korus, kuratorką wystawy

Mag Nilsson: Dlaczego sprowadziłaś do Tychów wystawę artysty z Nowego Jorku, Thomasa Lamprechta?

Katarzyna Korus: Thomasa poznałam przy okazji wystawy podczas Festiwalu Góry Literatury Olgi Tokarczuk oraz Nocy Muzeów w Pracowni Jagi Hupało w Warszawie. Zobaczyłam jego sztukę – mówię o właśnie o tym cyklu prac, który dziś możemy oglądać w przestrzeniach Strefart w Tychach. Była zaskakująco „prosta”, mam na myśli syntetyczną formę samych przedstawień na płótnach, jak i kolorystykę zawężoną do 3-4 podstawowych barw. Było to odważne i tak syntetyczne, że od razu zainteresowałam się przekazem tej serii. Później, podczas rozmowy z samym artystą, okazało się, że Thomas wspaniale opowiada o sztuce, swoich inspiracjach oraz założeniach artystycznych. Dowiedziałam się też, że po wystawach w Polsce Thomas chce zabrać obrazy do Stanów. Porozmawialiśmy, poprosiłam go o wstrzymanie się z tym pomysłem, myśląc, że skoro obrazy są już w Polsce, warto pokazać je jeszcze na Śląsku. Po rozmowie z Thomasem byłam pewna, że obrazy muszą być pokazane w jego obecności, aby to, co mówi o sztuce i życiu, dopowiedziało historię samej wystawy. Niezwłocznie znalazłam wspaniałego partnera wydarzenia w postaci Katowickiej Strefy Ekonomicznej i w Pani Wiceprezes Ewie Lipce oraz Mirelli Jezierskiej, która koordynuje działania StrefArtu, gdzie wydarzenie się odbyło.

Mag Nilsson: Sama jesteś twórcą, ale też promujesz innych artystów. Jakie są twoje cele?

Katarzyna Korus: Lubię współpracę artystyczną i wymianę energii. Nie zawsze to się udaje, nie zawsze są dogodne okoliczności, ale jeśli już wszystko pięknie się złoży, to jest to dla mnie wielka radość. Przy okazji poznaję innych twórców, ich spojrzenie na życie i pracę, poznaję ich drogę życiową i artystyczną. To wszystko jest bardzo ciekawe i wiele mnie uczy, dlatego też lubię tę kuratorską część mojej pracy. W tym wypadku poczułam, że wystawa jest bardzo oryginalna, a osobowość Thomasa i jego artystyczna droga – ciekawe, więc chciałam to pokazać na Śląsku. Cieszę się bardzo, że ten projekt udało się sfinalizować w Tychach dzięki strefie.

Mag Nilsson: Czyli możliwe, że na Śląsku w Tychach będziesz działać więcej jako kuratorka i menadżerka wystaw innych artystów?

Katarzyna Korus: Robię to ciągle, w skali, na jaką pozwala mi mój osobisty czas, na przykład na Śląsku w przestrzeniach Hotelu Tychy oraz Golf Park Mikołów, razem z Fundacją Helisa. Współpraca z Katowicką SSE układa się bardzo dobrze, w szczególności relacje z osobami najbliższymi dla tego projektu, czyli z Panią Wiceprezes Ewą Lipką i Mirellą Jezierską, która koordynuje i prowadzi działania samego StrefArtu. Ufam, że jeszcze coś ciekawego w przyszłości razem zrealizujemy. Nieczęsto spotyka się tak konkretnego i zaangażowanego partnera wydarzenia. Zresztą, ta fuzja okazała się bardzo dobra dla odbioru tego spotkania, ponieważ w naturalny sposób połączyliśmy sztukę i biznes, co dziś jest ogromnie ważne. Tak naprawdę sztuka i biznes wiele mogą sobie nawzajem dać, z wielką korzyścią dla ludzi sztuki i biznesu, na co też liczę.

Mag Nilsson: Jakie masz jeszcze plany na ten rok?

Katarzyna Korus: W tym roku nie mam już planów w temacie organizacji wystaw dla innych artystów, czekają mnie natomiast moje artystyczne projekty. Praktycznie do grudnia mam zaplanowanych kilka wystaw, na które zostałam zakwalifikowana, oraz targów. Muszę temu sprostać czasowo i finansowo. Bardzo się cieszę, bo niektóre z nich są bardzo ciekawe i prestiżowe: Paryski Jesienny Salon, Biennale w Londyńskim Chelsea, Art Week w Toskanii. Wydaję także album z moimi pracami, a ponadto muszę jeszcze tworzyć. Także sporo wyzwań, a do tego jestem na etapie zmiany pracowni na większą i myślę, że będę działać w przyszłym roku już bardziej komfortowo. W przyszłym roku chciałabym się bardziej skupić na tworzeniu, bo mam kilka koncepcji, które zaczynam realizować, a do tego potrzebuję skupienia i czasu. Dlatego z dużą rozwagą zamierzam układać plany artystyczne na 2026 rok.

Rozmowa z Thomasem Lamprechtem, artystą i autorem serii prac „Human Condition”

Magdalena Nilsson: Thomas, skąd inspiracja do serii Twoich prac „Human Condition”, które obecnie możemy zobaczyć w Tychach w przestrzeniach StrefArt? Dlaczego taki tytuł?

Thomas Lamprecht: Inspiracją do tej serii prac jest oczywiście stan, w jakim nasz gatunek aktualnie się znajduje. Kiedy zostałem zaproszony, żeby zrobić wystawę w Gdańsku, kuratorzy pytali się, jaki to będzie temat. Wydawało mi się, że nie ma ważniejszego tematu do dyskusji i rozważania niż ta nasza aktualna kondycja ludzkości. Przez 300 tysięcy lat istnienia naszego rodzaju niewiele się zmieniło, aż do jakichś 100–150 lat temu. Konie i bawoły ciągle ciągnęły wozy, a przekaz informacji był powolny i niełatwy do rozpowszechnienia. Większość rzeczy była robiona ręcznie. To wszystko przyspieszyło dość niedawno. Dzisiaj latamy na inne planety, wymieniamy informacje natychmiastowo, we wszystkich językach, po całym świecie, możemy dojechać wszędzie w kilka godzin. Wszyscy mają telefony komórkowe, wszyscy mogą rozmawiać z kimś po drugiej stronie naszej planety, prawie wszystko jest robione przez maszyny i udoskonalane przez AI (sztuczną inteligencję). A jednak ciągle działamy, czujemy, inicjujemy te same, wieczne dobra i zła: marzymy, kochamy, walczymy, zabijamy, odkrywamy, dajemy, odbieramy… Gdzie więc jesteśmy? W jakiej kondycji? Dokąd zmierzamy? Rozważanie tego wydaje mi się ważne dla nas wszystkich i było moją inspiracją. Stąd też tytuł.

Magdalena Nilsson: Jaka była Twoja artystyczna droga? Masz bardzo ciekawy i różnorodny artystyczny życiorys. Czy zawsze chciałeś zajmować się sztuką?

Thomas Lamprecht: Tak. Zawsze. To „zawsze” znaczy tak naprawdę od 13. roku życia, kiedy bardzo świadomie zdałem sobie sprawę, że sztuka jest dla mnie jedyną drogą i tym, co zawsze chcę robić. Filozofia doszła do sztuki razem w pakiecie. Wyrosłem z rodzicami, którzy byli oboje architektami, więc pojęcia estetyczne, historia sztuki i projektowanie były takim naturalnym dodatkiem, z którym dorastałem. Muzyka też była naturalna, bo moja ciotka, która mieszkała z nami wraz z jej koncertowym Bechsteinem ( marka fortepianu), była profesorem w Konserwatorium Warszawskim i pianistką chopinowską. W związku z tym nie pamiętam, czy kiedykolwiek nie grałem, a jako dziecko myślałem, że wszyscy grają na fortepianie, tak jak chodzą czy oddychają… Jako kilkunastoletni chłopiec wróciłem z Anglii ze szkoły i chciałem się dostać na Akademię w Warszawie. Nie miałem jeszcze polskiej matury, więc nie bardzo było to możliwe. Odkryłem jednak, że jednym z kolegów mojej matki z architektury był Aleksander Kobzdej, ceniony malarz i profesor na Akademii. Ubłagałem ją, żeby do niego zadzwoniła i spytała, czy on by spojrzał na moje prace. Wziął mnie pod swoje skrzydła, „mordując” mnie bezwzględną, ostrą krytyką: „Powinieneś być filmowcem, nie malarzem!”. Niedługo potem wyjechałem do Nowego Jorku, który był w tym czasie głównym centrum sztuki na świecie, a jeśli chciałeś być poważnym artystą, to było miejsce dla ciebie. Tam dostałem się do School of Visual Arts, a potem na studia podyplomowe z malarstwa i filozofii na Columbia University. Chociaż miałem stypendia i dotacje, musiałem się utrzymywać i znaleźć źródła dofinansowania mojej sztuki. Żeby to uskutecznić, zacząłem brać różne projekty jako freelancer – jako Art Director, pisarz, a potem Executive Creative Director w światowych agencjach reklamowych. Moje projekty muzyczne też się rozwijały — nagrania, płyty, koncerty. Wykładałem też na różnych uczelniach na świecie, więc było dużo roboty i mało czasu na spanie. To wyczerpujące nawet o tym myśleć!…

Magdalena Nilsson: Co jest dla Ciebie ważne w tworzeniu, a może nawet najważniejsze? Przekaz, forma, technika, kolor? Gdzie czerpiesz inspiracje?

Thomas Lamprecht: Przez lata, oprócz tworzenia mojej sztuki, zajmowałem się i pisałem sporo o teorii, filozofii i krytyce sztuki, co jest dla mnie najistotniejszą podstawą, od której można się odbić, żeby robić coś sensownego czy wartościowego w sztuce, teraz. Elementy estetyczne nie są i nie mogą być relewantną sztuką same w sobie. Malarstwo szczególnie wypełniło wszystkie swoje zadania i wyzwania w momencie, kiedy Hilma af Klint i Wassily Kandinsky zamknęli ten rozdział swoimi pracami. Forma, kolor, kompozycja, głębokość, płaskość, perspektywa, figura, światło, zagospodarowanie dwuwymiarowej powierzchni – wszystko to zostało wypełnione i zużyte. Podczas panelu mówiłem między innymi o tym, że głównym zadaniem sztuki jest poszukiwanie i ostatecznie odkrycie prawdy. Każdy ruch, gest, kreska jest pod obserwacją autentyczności i prawdy. Przez to sztuka musi być jakimś odkryciem, wynalazkiem, unikalnym wydarzeniem czegoś nowego, odsłonięciem nowych możliwości, a nie powtórnym wynalezieniem koła. To nie jest łatwe. Sztuka jest trudna i nie zawsze taka, jak większość publiczności myśli o twórczości, czyli że to przyjemność i zabawa. Tworzenie sztuki wymaga od artysty wiedzy, dyscypliny, warsztatu oraz egzaminowania i samokrytyki wszystkiego: od intencji do pierwszego znaku na pustym płótnie do końcowego efektu. Gdzie czerpię inspiracje? Ze wszystkiego, co mnie otacza.

***

Rozmowy prowadziła Mag Nilsson – dziennikarka, kuratorka projektów artystycznych i kulturalnych takich jak np. Pol Art Design Impact Culture, Royal Blue VA Gallery w Sztokholmie, HIQU Art&Foto Rynek, a także artystka wizualna.

24.08.2025 Stockholm

About designermagazine 858 Articles
DESIGNER magazine - Promocja Sztuki, Designu i Kultury Polskiej Na Świecie.

Be the first to comment

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.