July 27, 2021

ŻYCIE Z PASJĄ/ Elżbieta Kolusz.

8 min read

Begonia Queen fot. Adam Kolusz

Halina Rosa rozmawia z Elżbietą Kolusz

HR: Jesteś osobą wszechstronną:

Animatorką, plastyczką, wychowawczynią, pracowniczką kulturalno- oświatową, nauczycielką kreatywności, autorką i realizatorką wielu scenariuszy artystycznych zajęć dla dzieci, młodzieży, dorosłych, także seniorów, działając na terenie Podhala i Spiszu. W roku 2018, z okazji 100-lecia Niepodległości Polski otrzymałaś od Burmistrza Nowego Targu medal zasługi, za krzewienie wśród dzieci i młodzieży zamiłowania do sztuki. Jak się czułaś przyjmując ten medal?

EK: Wyjątkowo! Jestem krakowianką, mieszkającą na Podhalu i niespodziewanie stało się tak, że Podhale doceniło mnie, moje pomysły, mój wysiłek, moją pracę, samo stwierdzenie: krzewienie zamiłowania do sztuki…Coś pięknego, to cudowne uczucie:)

HR: Widać, że lubisz ludzi i zapewne jest ich dużo wokół Ciebie… 

EK: Tak, istotnie wokół mnie przewija się wiele, wiele ludzi: dorosłych i jeszcze więcej dzieci, które uwielbiam!!!! Idąc za stwierdzeniem Janusza Korczaka „dziecko to człowiek” fascynuje mnie świat dziecka, ciekawość wszystkiego i gotowość na nieznane, to zderzenie kruchości kształtującej się osobowości z twardą rzeczywistością, ta szczerość, otwartość, twórczość i niebywała uważność, emocje i zaufanie i nadzieja, że świat jest piękny, a dorośli to tacy, na których można polegać, że nie zawiodą, jak trzeba obronią i pokażą jak żyć.

HR: Czyli ciągle w tłumie?

EK: No nie! Bardzo też cenię sobie prywatność i chwile ciszy, takie sam na sam z Przyrodą, która mnie nieustająco zachwyca. Czy wiesz, że urodziłam się bardzo blisko Ogrodu Botanicznego w Krakowie? To miejsce darzę szczególnym sentymentem. To pewnie też, dlatego przyroda jest zawsze obecna w moim życiu! Lubię ją kontemplować, przebywać w niej, lubię rysować ją i malować. Lubię podróże te małe i te duże, te daleko od domu i te bardzo w głąb siebie…

HR: Jesteś spełniona zawodowo? 

EK: O Tak! Dla mnie praca to przyjemność! W życiu zawodowym połączyłam trzy światy: świat dziecka, świat sztuki, i świat przyrody w jedno, czyli kreatywne warsztaty Eko – plastyczne; opracowałam autorski program dla MINI AKADEMII, który przez wiele lat realizuję w Miejskim Ośrodku Kultury w Nowym Targu (najmłodsza uczestniczka zajęć miała 1, 5 roku najstarsza to praprababcia – 89 lat) z czasem doszły festyny, imprezy okolicznościowe, tzw.: „Ferie w mieście” i „Wakacje w Mieście” strefa rodzinna Jarmarku Podhalańskiego i Spółdzielczy Dom Kultury w Nowym Targu, artystyczne warsztaty dla turystów w Białce Tatrzańskiej (Pensjonat Pod Kotelnicą) i w Zakopanem (hotel Stamary) oraz warsztaty biblioteczne dla dzieci szkół podstawowych i przedszkoli, w Nowym Targu i okolicznych miejscowościach. Współpracuję również z gminą Szaflary, gdzie jestem wychowawcą w Placówce Wsparcia Dziennego.Jak widać, już z powodu samej pracy mam okazję podróżować i zwiedzać:) 

HR: Takie podróże po okolicy?

EK: (śmiech) Od dzieciństwa z krakowskimi harcerzami (“ZIELONEGO SZCZEPU, potem “HURAGANU” i HZA”KRAK”) po całej przepięknej Polsce! W Alpy pojechałam będąc Strażnikiem Ochrony Przyrody i tłumaczem na naukowej wyprawie w Szwajcarii, potem, jako tłumacz jęz. włoskiego na kajakowej wyprawie we włoskie Alpy z krakowskim super-klubem AKTK BYSTRZE , byłam też w klubie kolarskim KAKC ZRYW w Krakowie i w perspektywie rowerowej odnalazłam się jeżdżąc na różne kolarskie eskapady:) szczytem moich podróżniczych możliwości jest samotny przejazd na rowerze z Francji do Polski w 1989 roku (jechałam dwa tygodnie:) to dopiero była przygoda! Miałam mało pieniędzy, mało jedzenia, bez telefonu, bez GPS, słabo wtedy znając francuski a języka niemieckiego nie znając w ogóle, no i rower firmy ROMET, czyli Laura -z sakwami i namiotem. Doświadczyłam wtedy teraźniejszości absolutnej i takiego wewnętrznego spokoju, że sama sobie zazdroszczę uha ha!!! (przy okazji zachwyciłam się asfaltem niemieckich dróg). Byłam też na Kaukazie, na nartach na Elbrusie: ). Tu będąc na Podhalu przejechałam większość miejscowości na rowerze z moimi synami (którzy właściwie wychowali się na rowerze:). A tak à propos podróży, to byłam też w Belgii, Holandii, Luxemburgu, Rumunii, Bułgarii, na Węgrzech, w Czechach, na Słowacji i w Szwecji dwa razy, gdzie mieszkałam jakiś czas w Malmö. Fajne macie ścieżki rowerowe!!! 

HR: Skąd wzięłaś siłę i odwagę na taką dwutygodniową podróż na rowerze?!

EK:    Człowiek jest zawsze w drodze, takiej czy siakiej, wewnątrz ma ogromną siłę, trzeba tylko pozwolić tej sile wypłynąć no i mieć szczęście do okoliczności. To samonapędzająca się machina, która czasami unosi leciutko nad ziemią( uśmiech) między innymi i z tego powodu tomik poezji, który napisałam i wydałam w tym trudnym roku 2021, zatytułowałam „DROGA”. 

HR:  Jak w tym wszystkim znajdujesz czas na swoje pasje? Malarstwo, rysunek, rzeźba, grafika komputerowa, fotografia, literatura, poezja, podróże…?

EK: Hm, Jestem osobą leworęczną i zawsze jakoś znajdzie się czas na sztukę! Pewnie taką potrzebę kreatywności i tworzenia mają wszyscy leworęczni, bo świat jest urządzony głównie dla praworęcznych i często borykam się z najprostszym sytuacjami, które dla mnie są trudne.W podstawówce trzy pierwsze lata byłam piętnowana za leworęczność, odstawałam od rówieśników i naprawdę myślałam, że ja nic nie umiem. Założyłam sobie wtedy, w skrytości, teatr jednego aktora i uczyłam się wierszy i piosenek jak zostawałam sama w domu to robiłam sobie przedstawienia!!! Takie od etapu zrobienia biletu☺ ,potem sama sobie go sprzedawałam, potem wychodziłam na scenę czyli do lustra i było przedstawienie a po nim biłam sobie brawo uha ha ha, dopiero w czwartej klasie przyszła nowa pani od języka polskiego i zapytała czy ktoś umie opowiadać bajki? A ja opiekując się moją młodszą siostrą opowiadałam jej bardzo wiele bajek, często wymyślanych przeze mnie, no i wtedy na lekcji,na forum klasy odważyłam się i mówiłam, mówiłam, mówiłam… wymyśloną przeze mnie bajkę i to był przełom, bo pani sprawiła, że uwierzyłam w siebie. Jestem jej bardzo wdzięczna, wtedy też napisałam pierwszy wiersz trochę protest song o tym, że nie da się żyć bez skrzydeł. Potem był epizod z zeszytem do religii starszej siostry: poprosiła mnie by ozdobić rysunkiem jej zadanie domowe i tak się wciągnęłam i przejęłam, że ozdobiłam jej cały zeszyt, z czego już tak zadowolona nie była!!! Z czasem zostałam miłośniczką literatury i poezji, malarstwa olejnego, rysunku pasteli suchej i olejnej, rzeźby w glinie i eksperymentów z różnymi technikami (na swoim koncie mam kilka wystaw indywidualnych i udział w wielu wystawach zbiorowych).

HR:  Czy wymieniłam wszystkie pasje? Czy o czymś zapomniałam?

EK: (śmiech) np. o kulinarnych premierach w kuchni! A tak poważniej

to w moim życiu, pełnym dźwięków i ciszy trudno by się żyło bez muzyki. Mój gust muzyczny ukształtowany na folklorze zespołu „Mazowsze”( to pierwsza świadoma w życiu płyta), na bluesie zespołu Breakout, na polskiej rockowej scenie młodzieżowej ( m. in. osiedlowy zespół nurtu cold wave, czyli Made in Poland), na poezji śpiewanej wielkich bardów (Brel, Brassens, Llach, Wysocki, Okudżawa, Dylan, Cohen, Młynarski, Stachura, Bellon, itp. na festiwalach piosenki studenckiej i żeglarskiej Shanties, oczywiście też na muzyce klasycznej, którą szczególnie zostałam obdarowana przez moich synów (Grzesiu pianista, Adaś skrzypek) do tego wszystkiego dodajmy miejski chór GORCE, w którym aktualnie śpiewam sopranem, niezła mieszanka, co nie?

HR: Oj tak. Wracając jeszcze do różnych pasji, powiedz coś o sporcie w twoim życiu.

HR: Sport to podstawa! We współczesnym skomputeryzowanym świecie, pozbawionym autorytetów, deprecjonującym wartości sport odgrywa szczególną rolę w wychowaniu dzieci i młodzieży jak też jest wspaniałą alternatywą dla dorosłych na spędzanie wolnego czasu aktywnie. Trenowałam biegi lekkoatletyczne, a więc sprint , bieg na średni i długi dystans, bieg przez płotki, biegi przełajowe. Opiekując się młodszym bratem jakoś tak naturalnie grałam w piłkę nożną przez dobrych parę lat. Jednak rower był pierwszy. Pamiętam tą cudowną chwilę jak pierwszy raz wsiadłam na pożyczony rower mając lat 4, i tę cudowną chwilę zachowałam do dziś wsiadając na rower. Narciarstwo zjazdowe, biegowe, łyżwy ,rolki, był też body Combat☺

HR: Dużo tego! Tak się zastanawiam, skąd się bierze taka różnorodna twórczość?

EK: pochodzę z utalentowanej artystycznie rodziny, zarówno pod względem plastycznym jak i muzycznym, bardzo unikalnej, bo wolnej od nałogów, gdzie zawsze bardzo ważne były i są relacje z drugim człowiekiem i priorytety w życiu!!! Wychowałam się w Krakowie na osiedlu Grzegórzki, wśród kreatywnych dzieci, z którymi spędzałam czas na podwórku, w szkole i na wakacjach. Potem okazało się, że wiele z nich zrobiło oszałamiające kariery. Całe życie otoczona muzykami, artystami, umysłami ścisłymi, podróżnikami i sportowcami z tzw. adrenaliną:):):) to może bierze się stąd, a już na pewno z góry, od Artysty numer 1!

HR: Masz dwóch synów. Czy trudno jest być matką przy takim dynamicznym sposobie życia?

EK: Moi synowie to moje dwa skrzydła: To wspaniali faceci ze swoimi pasjami i sukcesami. Grzesiu pianista i informatyk, pasjonat Bacha i baroku, wspaniały tancerz, który ostatnio odkrył muzykę współczesną i wziął się za aranżacje coverów a Adaś racjonalista (z dwoma złotymi rączkami, umiejącymi wszystko naprawić!) sięgnął kosmicznych przygód z kołem naukowym AGH SPACE SYSTEMS na światowych zawodach z sondą, rakietą i łazikiem:). Mam zaszczyt bycia obok takich ciekawych osobowości w dodatku to moje dzieci!!!Jestem z nich dumna to dobre dzieci:) „Sama radość” jak to mówiła moja (niestety nieżyjąca już od 7 lat) Ukochana Mama. 

HR: O czym marzysz?

EK: Marzy mi się znowu jakaś podróż w doborowym towarzystwie, tam gdzie jest ciepło i beztrosko i są dobrzy ludzie. Chodzą mi po głowie różne pomysły, ale nie będę ich zdradzać, wierzę, że je zrealizuję. Czy wiesz, że od wielu lat wszystkim odmawiam udzielenia wywiadu?

HR: To dlaczego zgodziłaś się teraz?

EK: Podziwiam Twoją Drogę i sukcesy!!! Twoją odwagę i to, że zawojowałaś świat po swojemu! Pewien włoski młodzieniec Carlo Acuti stwierdził, że: wszyscy rodzimy się, jako oryginały, ale wielu umiera jako kopie”. Jaka to głęboka i smutna myśl! Takie proste i takie trudne, iść własną drogą, jak m.in. śpiewał Frank Sinatra. Dziękuję Ci za rozmowę i wspólne bycie razem, życzę zdrowia, szczęścia, radości i natchnienia. 

Stockholm 21.06.2021 

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: