December 5, 2021

Wywiad z artystą-malarzem Cezarym Kurmiel. Postanowiłem przekazać obraz na aukcję WOŚP

8 min read

Witam serdecznie Cezary. Jest mi niezmiernie miło, że zgodziłeś się na wywiad. Znam Ciebie i Twoją twórczość artystyczną i muszę przyznać, że jesteś niesamowicie utalentowany. Gratuluję wspaniałego warsztatu. Obrazy są wyjątkowe i bardzo realistyczne. Cieszę się, że mogę Cię gościć na łamach magazynu DESIGNER Stockholm. Oto kilka moich pytań.


H.R. Czym dla Ciebie jest twórczość artystyczna, kiedy pierwszy raz poczułeś wewnętrzny głos, który nawoływał Cię do przelania na płótno Twoich dzieł?

C.K. Urodziłem się z talentem, mając 4 lata moja mama zachowywała moje rysunki, podpisywała je z datami wykonania. Już jako jedynastolatek narysowałem swój pierwszy autoportret i zacząłem ćwiczyć swoją sygnaturę.  W szkole podstawowej miałem zlecenia na swoje prace. Siłą rzeczy kontynuując edukację wybrałem Liceum Plastyczne, gdzie miałem po raz pierwszy kontakt z malarstwem olejnym.  Właściwie potrzebę tworzenia czułem od samego dzieciństwa, tyle że bardziej pracowałem i skupiałem się nad swoim warsztatem. Dopiero od czasu pobytu w Szwecji zacząłem uświadamiać sobie, że poprzez malarstwo mogę bardziej wyrazić siebie, ale również pobawić się w poszukiwaniu różnych form. Malarstwo jest dla mnie pasją, sposobem spełnienia się.

H.R. W jakim stylu malujesz, malujesz codziennie, czy tylko pod wpływem twórczej veny, dla kogo tworzysz i skąd czerpiesz inspiracje do malowania?

C.K. Na Pewno nie maluję codziennie ale codziennie myślę o tym i tworzę w głowie. Na płótno przelewam swoje prace, kiedy mam czas. Inspiracje czerpię z otaczającego mnie świata, przyrody, architektury, ciekawych ludzi, ale też inspirują mnie inni artyści, idole, których sobie znajduję, nie tylko malarze. Tworzę dla ludzi, którzy potrafią podziwiać moją sztukę. Mogą to być osoby najbliższe, z którymi żyje, znajomi, albo całkiem obcy nieznani mi ludzie, którzy mogą zobaczyć moje prace. Myślę, że każdy artysta potrzebuje odbiorców. Jeśli chodzi o styl mojego malarstwa, to kiedyś określałem to, jako malarstwo realistyczne. Często myślałem o stworzeniu własnego stylu, ale nie byłem gotowy na to i ciągle szukałem. Wydaje mi się, że teraz zaczynam powoli wydobywać swój styl, daję jednak sobie na to jeszcze trochę czasu. Myślę, że teraz moja twórczość idzie w kierunku modernizmu, sztuki nowoczesnej. Na pewno staram się odchodzić od malarstwa klasycznego, przełamuję zasady kompozycji, wprowadzam inne nowatorskie techniki malowania.

H.R. Na drodze artystycznej zawsze pojawiają się ludzie, którzy nas wspierają i motywują. Kim są ludzie, którzy pojawiają się na Twojej drodze, kogo lub co cenisz sobie najbardziej w życiu?

C.K… Zawsze w życiu pojawia się osoba, która wspiera i motywuje. Obecnie osobą która mnie wspiera to jest moja partnerka, która naprawde rozumie mnie nawet w moich szaleństwach, co jest ogromnym wsparciem. Daje mi jednocześnie swobodę wyrażania moich uczuć i przestrzeń myślenia. Pojawiały się osoby w moim życiu, które wspierały mnie, ale jednocześnie często czegoś oczekiwały i tym samym zawężały mój rozwój. Najbardziej w życiu cenię swobodę w twórczości, a w ludziach wiarę we mnie. Moja partnerka Beata jest rzeczywiście taką osobą. Potrafi w taki sposób wyrazić się na temat moich prac, że sam zaczynam w siebie bardziej wierzyć.

H.R. Jak wyglądało Twoje dzieciństwo?

C.K. Może to brzmi banalnie, ale osobą, która wspierała mnie w dzieciństwie to była moja mama. Tak, to Ona zbierała moje rysunki, jak już wcześniej wspominałem, często mówiła mi, że będę artystą. Wtedy jako chłopiec denerwowałem się nawet na to, bo jak to wielu chłopców w tym wieku, marzyłem bardziej o byciu strażakiem, żołnierzem albo kierowcą ciężarówki. Mama nigdy jakoś nie stawiała mnie na piedestale, ale jednak próbowała zaszczepić we mnie, czy wesprzeć w drodze do rozwoju artystycznego. Jestem wdzięczny Jej za to, że jako pierwsza dostrzegła mój talent i uwierzyła we mnie, tchnęła tę iskierkę, która nakierowała mnie w stronę artystyczną. Dzieciństwo moje wyglądało normalnie, zawsze miałem jakieś swoje miejsce, pokój gdzie swobodnie jako dziecko mogłem sobie rysować czy malować. Tata mój  może był bardziej konserwatywny i surowy w ocenie, też jego wyobrażenia o mnie były trochę inne, nigdy jednak nie utrudniał mi moich działań twórczych, a nawet pomagał mi jak tylko mógł, zresztą sam miał talent i umiejętności plastyczne, których nigdy nie chciał ujawniać.

H.R. Wiele razy słyszałam, że artyści to ludzie nieszczęśliwi, czy to prawda? Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

C.K. Tak naprawde nie wiem, co się dzieje w głowach innych ludzi. W obecnych czasach artyści tworzą na różnych płaszczyznach i przestrzeniach, jedni potrzebują spokoju i ciszy inni działają pod wpływem impulsu, szaleństwa, a nawet zabawy. Wydaje mi się że artyści to ludzie którzy wiecznie poszukują i odkrywają, przez to często czują się niespełnieni, a skoro są niespełnieni to mogą być nieszczęśliwi. Może coś w tym jest, a może to tylko stereotyp. Rzeczywiście jest coś takiego, nie raz rozmawiałem z różnymi artystami, że każdemu z nas sprzyja w pracy twórczej atmosfera smutku, nostalgii. Jeśli chodzi o mnie to często zdarza mi się wpadać w jakieś dziwne stany, czasami nawet depresyjne. Może to wynika z braku wiary w siebie, co jest ogromnym problemem dla mnie. Czasami to mam nawet takie wrażenie, że lubię wprowadzać się w taki stan i robię to świadomie, słucham smutnej muzyki, lubię oglądać filmy dramatyczne, sam szukam różnych negatywnych bodźców. Nie wiem, czy to mnie bardziej inspiruje, czy robię to raczej z przyzwyczajenia. Na pewno jest to wielki problem dla mnie i najbliższych i z tego powodu czuję się czasem nieszczęśliwy.

H.R. Jesteś wspaniałym człowiekiem, bardzo skromnym, co bardzo mi się podoba. W tamtym roku podarowałeś wspaniały obraz olejny z podobizną byłego prezydenta Polski/ Lecha Wałęsy dla WOŚP, powiedz nam coś więcej o tym zacnym wydarzeniu.

C.K. Jeśli chodzi o moją skromność, to miałbym pewne wątpliwości. Oczywiście, że chcę zachować skromność, ale zdarzają się czasem działania artystyczne, których nie traktuję komercyjnie. Malując portret Lecha Wałęsy w Skansen na Dniach Polskich z góry założyłem, że obraz ten podaruję komuś, tylko nie wiedziałem jeszcze komu. Obraz stał u mnie w domu prawie przez rok. Oglądając Finał Wielkiej Orkiestry z Gdańska wpadł mi do głowy pomysł, żeby przekazać ten obraz właśnie na aukcję. Obraz został zlicytowany, było to dla mnie coś fajnego i motywującego. Postanowiłem przekazać kolejny obraz z mojej kolekcji, którą posiadam i mam zamiar kontynuować to w przyszłości. Dzięki takim akcjom mogę pokazać swoje prace szerszej publiczności jednocześnie robiąc dobry uczynek. Szczerze, zarabianie na obrazach nie jest dla mnie najważniejsze. Już wcześniej udzielałem się charytatywnie. Przekazałem polskim harcerzom w Sztokholmie portret Józefa Piłsudskiego malowany w Skansen na Dniach Polskich w 2018 roku. Okazało się bowiem że Piłsudski jest patronem męskiej grupy harcerzy. W związku z tym na prośbę Przewodniczącego Rady Huwca Jana Portykusa namalowałem portret Królowej Jadwigi dla żeńskiej grupy harcerek i przekazałem oficjalnie na pikniku rodzinnym w Jarvafaltet z okazji Dnia Dziecka w 2019 roku.

H.R. Należysz do organizacji artystycznej Proformart… opowiedz nam bliżej historię swojej drogi artystycznej na obczyźnie.

C.K. Do Szwecji przyjechałem w 2013 roku, zauważyłem że w tym kraju jest podatny rynek dla artystów. Poczułem od razu, że będę chciał się skupić na pracy artystycznej. Przez pierwsze lata niewiele mogłem zrobić w tym zakresie ze względu na trudności techniczne typu brak stałego miejsca zamieszkania. Dopiero w momencie, kiedy zamieszkałem z moją partnerką, pojawiły się możliwości moich planów. Zacząłem intensywnie malować i gromadzić swoje prace. Zaledwie po kilku miesiącach w polskim sklepie ukazało się ogłoszenie o tworzącej się grupie polskich artystów w Sztokholmie. Po czterech latach pobytu w Szwecji i oczekiwań pojawiła się nagle taka szansa, byłem oczywiście zainteresowany tym wydarzeniem. Pamiętam jak dziś pierwsze spotkanie, wystawę kiedy byłem wręcz oczarowany atmosferą, ludźmi, którzy się tam pojawili. Było to spotkanie z osobami, które mają te same pasję, zainteresowania, wspólny język. Przynależność do grupy Proformart otworzyła mi wiele furtek, dała mi dużo inspiracji i chęci do pracy. Poznałem też osoby dzięki, którym moja droga artystyczna nabrała tępa. Poza działaniami artystycznymi nasze wspólne spotkania są miłym dopełnieniem czasu, oderwaniem się od szarości dnia. Na co dzień pracuję w firmie na etacie, która zajmuje się renowacją okien.

H.R… Jakie są Twoje plany na przyszłość?

C.K. Nie mam planów na przyszłość, życie samo układa scenariusz. Na pewno chcę dalej malować i mam kilka pomysłów w związku z tym, ale nie mogę nazwać tego planami. Chcę tworzyć, chcę pokazywać swoje prace, prezentować je i docierać do jak największej ilości ludzi. Szukam na to różnych sposobów, oprócz tradycyjnych wystaw i prezentacji, pokazuję swoje prace na portalach społecznościowych typu Instagram, Facebook a nawet ostatnio założyłem profil na TikTok.

 H.R. Cezary, czy Ty łączysz pasję z biznesem?

C.K. Bardzo często dla wielu osób malarstwo równa się sprzedaż. W obecnych czasach sztuka ma zupełnie inny wymiar niż kiedyś, kiedy artyści faktycznie utrzymywali się z malowania. Na dzień dzisiejszy, jak już wcześniej wspomniałem, nie zależy mi na sprzedaży moich obrazów. Nie chcę łączyć mojej pasji z pracą zarobkową, dzięki czemu mam pełną swobodę tworzenia czego chcę i kiedy chcę. Mogę w pełni wyrażać się w swojej twórczości, eksperymentować i bawić się przy tym malowaniem. Na dzień dzisiejszy jestem w stanie podarować komuś każdy swój obraz, pod warunkiem że trafi on w odpowiednie ręce.

H.R. Dla jednych okres pandemii był czasem niepewności i strachu, dla drugich motorem do nowych działań. A jak wpłynął ten czas na Twoją twórczość artystyczną?

C.K. Na pewno okres pandemii w jakiś sposób wpłynął na moją twórczość artystyczną. W tym czasie nie odbywały się spotkania, wystawy i oczekiwana przezemnie impreza w Skansen. Miałem pomysł na obraz który chciałem malować na Polskich Dniach, miał być to portret Olgi Tokarczuk, który chciałem wysłać na aukcję WOŚP. Nie chcę też z drugiej strony tworzyć dramatu, przynajmniej w moim przypadku, miałem jednak czas i chęci na stworzenie kilku obrazów. Myślę, że aż tak bezpośrednio nie wpłynęło to ani na mnie, ani na moje malarstwo.

H.R… Twoje życiowe motto…..

Żyj zgodnie z własną naturą, obalaj zasady, podważaj autorytety.

https://www.proformart.se/cezary-kurmiel

https://archiwum.allegro.pl/oferta/obraz-lech-walesa-cezary-kurmiel-i10061401771.html

Portret Lecha Wałęsy, Cezary Kurmiel

Serdecznie dziękuję za rozmowę Cezary. Życzę Ci z całego serca wszystkiego dobrego.

Redaktor Naczelna magazynu DESIGNER Stockholm Halina Bartoszek Rosa.

16.11.2021 Stockholm

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: