September 24, 2021

Dorota Kozak/ Krawcowa ze Złotą Igłą.

10 min read

Chciałam wam serdecznie przedstawić bardzo utalentowaną dziewczynę, która pochodzi z Podhala, z Szaflar, z mojej rodzinnej miejscowości, to Dorota Kozak. Jestem niesamowicie zaskoczona tym zbiegiem okoliczności, kiedyś 2 lata temu zobaczyłam prace jakiejś dziewczyny, pomyślałam sobie, co za kunszt, co za wspaniała praca. Tak naprawdę nie wiedziałam, kim jest ta dziewczyna, tym bardziej, że pomyliłam ją z inna osobą. Zwykle nie przeglądam cudzych profili, wiedziałam tylko, że jest bardzo utalentowana i pewnie nie znajdzie czasu dla mnie, pomyślałam, że jedynie mogę sobie pooglądać Jej dzieła w Internecie i na tym się skończą moje marzenia. Dla mnie jest to niesamowita historia z tego względu, że właśnie niedawno po moim live na Facebooku, odezwała się do mnie dziewczyna, która powiedziała, że jest osobą niepełnosprawną i może napisać dla mnie jakiś artykuł, oczywiście serdecznie zapraszam wszystkich do pisania artykułów na temat swoich pasji i działalności. Nie wiedziałam, kim jest ta tajemnicza osoba i co robi, wiedziałam tylko, że nazywa się Dorota Kozak. Na swojej stronie profilowej nie miała żadnych prac, więc pomyślałam, że dziewczyna po prostu chce napisać artykuł psychologiczny na temat ludzi niepełnosprawnych, nie ukrywam, że ten temat nie jest mi obcy, mam brata niepełnosprawnego i żeby nie ta dysfunkcja, byłby świetnym elektronikiem.

Posłuchajcie zatem tej cudownej historii.

Kiedy otrzymałam na maila jej artykuł, byłam w szoku, zrozumiałam, że to jest ta dziewczyna, którą widziałam przynajmniej 2 lata wcześniej, gdzieś w Internecie. Byłam niesamowicie zaskoczona tym niby zbiegiem okoliczności. Uważam, że mózg ma wielką siłę, przekonałam się o tym nie raz, to siła podświadomości. Przyciągałam Ją do siebie, głęboko w sercu podziwiając Jej prace, zakodowałam sobie w mózgu chęć poznania Jej osoby i Jej designerskich dzieł.

Dorota powiedziała mi wtedy, że już bardzo długo obserwuje moją działalność i może porównać swoją historię sukcesu do mojej historii, tak naprawdę mieszkałyśmy na Podhalu od siebie w odległości 3km. Ja obecnie mieszkam na stałe w Szwecji. Z powodu pandemii nie mam na razie możliwości odwiedzić Doroty, ale po ustąpieniu zarazy, na pewno zajrzę do jej skromnej pracowni. Jest osobą przede wszystkim niepełnosprawną i to chciała uwydatnić najbardziej, nie lubi o tym mówić, dla mnie jest jedynie niezwykle utalentowaną osobą.

Chciałam właśnie napisać kilka słów odnośnie Jej ogromnego talentu, designerskiego i krawieckiego.

Dorota zajmuje się szyciem oraz projektowaniem strojów regionalnych i z tego co się dowiedziałam zaprojektowała i uszyła sukienkę dla zwyciężczyni konkursu na Miss Polonia Małopolski w 2014 r w Zakopanem. Dorota jest współzałożycielką pracowni krawieckiej Jadwigi Trebuni-Tutki, Haft Fashion i pod skrzydłami Haft Fashion, bo z nimi współpracowała wówczas Dorota, została przekazana sukienka dla Magdaleny Małochleb, zwyciężczyni konkursu. Pracownia Haft Fashion znajduje się w Szaflarach. Dorota również posiada swoją pracownię, pod nazwą Kozacka Krawcowa.


Osobiście znamy się z Jadwigą Trebunią-Tutka, to moja sąsiadka, Jej tata często odwiedza mojego tatę, w swojej posiadłości, w moim rodzinnym domu. Czasem opowiadają sobie historyjki o swoich córkach, które odnoszą sukcesy. Zobaczcie, jaki niby zbieg okoliczności, Dorota sama przyznała, że połączyły się nasze artystyczne drogi, boskie plany. Nie kontaktowałam się wcześniej z Dorotą tylko dlatego, że myślałam, że nie znajdzie dla mnie czasu, że jest tak utalentowana, że nie będzie nawet ze mną rozmawiać. To błąd, kiedy tak myślimy, mam kilka przykładów w swojej karierze, ktoś też tak mi kiedyś powiedział, że jestem na wysokim stanowisku, popularna, odnoszę sukcesy, że jestem publikowana tu i tam, że po prostu nie będę rozmawiać ze zwykłym śmiertelnikiem.

Tak samo ja pomyślałam o Dorocie Kozak, jak zobaczyłam jej prace, że ona na pewno nie znajdzie czasu dla mnie, a okazało się, że napisała nawet dla mnie artykuł, gdzie opisuje swoją działalność, pracownie, swoje osiągnięcia, swoją ciężką drogę do osiągnięcia swojego sukcesu. Droga Jej jest bardzo ciężka, jest osobą niepełnosprawną, przechodziła bardzo żmudne i bolesne rehabilitacje, które były dla niej piekłem. Jej tata oczywiście dbał o nią i zaszczepił w niej hart ducha, upartość, zawziętość, którą górale zwykle mają. Dorota wspina się po drabinie, osiągając powoli zamierzony cel.

Kiedy czytałam Jej historię, byłam bardzo wzruszona, musiałam się zatrzymywać między wierszami, aby się nie rozpłakać. Dorota przechodziła znacznie trudniejsze chwile w życiu niż ja, ja mam mamę, która ciągle mi pomagała i dalej pomaga. Jej mama też była wziętą krawcową, to dzięki Jej uporowi Dorota jest w tym miejscu, gdzie powinna. Tak jak powiedziałam, talentów sami nie rozwijamy, zawsze pojawiają się ludzie na naszej drodze dzięki, którym podejmujemy nowe wyzwania i tak Dorota dzięki swojej bratanicy, która powiedziała kiedyś do niej słowa jesteś tak utalentowana, że sobie sama poradzisz.

Dorota postanowiła wtedy zawalczyć i założyć swoją pracownię krawiecką, pod nazwą Kozacka Krawcowa. Zaczęła wykorzystywać swój talent na tkaninie i przetwarzać tkaninę w różne formy, wtedy okazało się, że czuje się, jak ryba w wodzie. Zaczęła projektować i szyć przepiękne stroje, które cieszą się bardzo dużą popularnością na Podhalu. Jestem z tego bardzo dumna, że mogę opublikować jej historię w moim magazine, zaprezentować Jej biogram i pokazać Jej przepiękne prace, aż w Sztokholmie.



Redaktor Naczela magazynu DESIGNER
Halina Rosa


Nazywam się Dorota Kozak, mieszkam w Szaflarach. Jestem krawcową, prowadzę malutką pracownie krawiecką „Kozacka Krawcowa”.Oto moja historia. Jestem osobą niepełnosprawną. Nie lubię o tym mówić, ale urodziłam się z dziecięcym porażeniem mózgowym, lewostronnym. Mówiono, że nie będę mówić, chodzić ,nie skończę szkoły. Dzięki determinacji mojego taty, który walczył o mnie, jak lew, jestem tu gdzie jestem. Pamiętam żmudne i bolesne rehabilitacje, gdy płakałam i wiłam się z bólu. A wszystko po to, by być tu gdzie jestem. Mój tata też jest osobą niepełnosprawną i to on zaszczepił mi hart ducha. Upór, zawziętość, ale i wrażliwość na ból i ludzką krzywdę. Od dziecka walczyłam z wyzwiskami, z poczuciem, że jestem gorsza, miałam z tego powodu uraz.

Stawiałam sobie coraz wyżej poprzeczkę, by zadowolić innych. Zawsze kochałam sztukę. W 8 klasie wychowawca zauważył, że mam talent. Uwielbiałam rysować szkicować węglem, ołówkiem. Chciał, bym poszła do szkoły plastycznej. Realia okazały się inne zostałam prawie zmuszona do pójścia do szkoły krawieckiej w Nowym Targu „Sokół”.Pierwszy rok był dla mnie katorga. Wszystko to, czego się uczyłam znałam z domu gdyż moja mama była Inga förslag. Nienawidziłam tam chodzić. Dopiero gdy zaczęliśmy projektować i Szyc to co chcieliśmy doznałam olśnienia. Przecież mogę swój talent wykorzystać na tkaninie.

Miałam zdolność przetwarzania formy na tkaninę. Nie było dla mnie żadnego problemu, czułam się jak ryba w wodzie. Szkole ukończyłam z wynikiem wtedy Bardzo dobrym i uzyskałam dyplom krawca odzieży lekkiej damskiej. Jednak moim sekretem jest to, że szyje dosłownie wszystko. Największą frajdę mam, gdy klientka pozwoli mi na tzw. wolną rękę , wtedy po ustaleniu paru faktów tworzę. Wróćmy na chwilę do przeszłości, moje życie nie było usłane różami, wyszłam za mąż, urodziłam córkę Klaudię, wychowywałam dziecko i dorabiałam do budżetu domowego, mąż pił po 7 latach rozwiodłam się.

Postanowiłam zmienić swoje życie. Pracowałam na etacie w jednej z firm w Szaflarach, a po powrocie, gdy Klaudia już słodko spała Ja szyłam. Szyłam i tworzyłam, słyszałam jak inni rozwijają się i zawodowo, spełniają się w rodzinie i swoje marzenia. Ja też tego pragnęłam, miałam poczucie, że jestem gorsza, zazdrościłam klientkom pięknego zgrabnego ciała. Niestety jestem jaka jestem, pogodziłam się z tym, że nie założę mini, że mam figurę jaką mam. Uważam, że nie opakowanie jest ważne, tylko serce, charakter, sposób bycia sobą, a Ja jestem sobą. Zawsze lubiłam pomagać, kiedyś udało mi się w ramach prezentu na Mikołajki uszyć dziewczynkom z domu dziecka w Dursztynie spódniczki i bluzeczki.

Po paru latach wyszłam, znów za mąż, mam jeszcze 2 kochanych skarbów, to one są dla mnie siłą, to dla nich walczę co dzień. Mimo tego, że zdrowie i życie mnie nie rozpieszcza, Jestem Kocham, Pracuje, nie siedzę na zasiłkach, na utrzymaniu Państwa, Tylko wciąż walczę. Mijają lata, dostaje propozycję współpracy od Jadzi Trebunia i jestem współzałożycielem Haft Fashion. Oddaje całe serce i duszę, by dać wszystko, co posiadam, cały swój talent.

Tworzymy wspólnie z Jadwigą Trebunia-Tutka pierwsza kolekcje. Mamy pokaz w Hotelu Merkury, w Zakopanem. Na wyborach Miss Małopolski w 2014. Jestem z siebie bardzo dumna, Boże dziękuję Ci, że zaszłam tak daleko. Postanowiłam, że zawalczę o swoj markę. Moja bratanica powiedziała coś w tym stylu „ciocia masz taki talent od Boga staraj się o dotacje” i wtedy przystąpiłam do konkursu. Z Izby Gospodarczej w Zakopanem pobrałam wnioski i zaczęło się. Pewnej nocy, gdy skończyłam szyc, zabrałam się do pisania biznes planu, który był warunkiem przystąpienia do konkursu. Dzisiaj, jak sobie przypomne, śmieje się z całego serca. Mój biznes plan był gotowy po 3 godzinach, o godz 3 nad ranem byłam gotowa. Mimo wątpliwości stwierdziłam, że przelałam na papier wszystko co mogłam, by pokazać tej osobie, która to przeczyta, że kocham szyć, kocham projektować, że to wszystko to spełnienie moich marzeń. Uważam, że mogę stwierdzić, że byłam wtedy już spełniona. Okazało się, że Izba Gospodarcza zaprosiła mnie na rozmowę z gratulacjami Przeszłam cały 2 miesięczny etap kwalifikacji i jako jedyna otrzymałam 98 punktów rozliczeniowych na 100. A do końca przeszło 13 osób. Gdy odebrałam decyzję byłam dumna ze swoich osiągnięć, tym bardziej, że doceniły mój Talent osoby z zewnątrz. Sięgnęłam chmur. W mojej głowie rodziły się pomysły, plany co chciałabym szyć, tworzyć. Zafascynowana folkiem i regionem, w którym mieszkamy, z którego się pochodzę tak jak Ty Halinko, daje nam wiele do inspiracji. Kulturę, muzykę, wrażliwość mamy we krwi. Dzięki dotacji otworzyłam własną pracownię pod szyldem „Kozacka Krawcowa”.

Pewnie zapytasz czemu taka nazwa? Wyjaśnię ci to zaraz, otóż chciałam dać do zrozumienia, że jestem odważna, zadziorna, że nie boję się wyzwań. Im trudniejszy projekt, tym bardziej sprawia mi przyjemność. Uważam, że nazwa oddaje też mój charakter, uparta, nigdy się nie poddaje mimo swych nie doskonałości. Cieszę się życiem i dziękuję Bogu, że jestem tu gdzie jestem. Mam marzenia, posłuchajcie, chce kiedyś rozwinąć swą pracownie na dużą skale, dążę do tego małymi krokami, cierpliwie pokonując kłody, które podkłada mi życie. Być może nigdy nie rozwinę skrzydeł na tyle, jak bym chciała, bo zdrowie mi może na to nie pozwolić. Być może nie umiem przebić się medialnie, nie jestem śliczną, zgrabną i być może zagubiła bym się w tym świecie. Po prostu, nie szukam poklasku, chce dzielić się swym talentem, sprawiać ludziom przyjemność.

Dla mnie największą zapłatą jest uśmiechnięta klientka, która wraca kolejny raz do mnie, do mojej pracowni, bo wie, że włożyłam w to swe serce i duszę. To tyle kochana. Chciałam pokazać, że są osoby niepełnosprawne, które nie jęczą i nie leżą na łasce państwa tylko starają się ŻYĆ i spełniać swoje marzenia. Takich osób jest w Polsce bardzo dużo, ale nikt tego nie zauważa, traktuje się nas przeciętnie, czasami pomijając nawet nasze istnienie, a my jesteśmy i też mamy swoje marzenia. Czasami osoby z dysfunkcjami dostrzegają w innych to, czego zdrowi ludzie nie potrafią dostrzec. Jeśli dajemy siebie, oddajemy się z duszą na tacy, a ten fakt jest wykorzystywany przez zdrowych silniejszych przeciw nam samym. Jak to mówią, masz dobre serce, miej twarda pupę. Chciałabym, aby moja historia pokazała, że osoby niepełnosprawne są istnieją i posiadają równie piękne talenty, jak zwykli, zdrowi ludzie. Mam nadzieję, że moja historia będzie odebrana pozytywnie, nie chciałabym bowiem zostać znowu źle zrozumiana lub wyśmiana.

Życzę am miłej lektury.

Dorota Kozak.

COBY INO NIE ZABRAKŁO WIARY.

Hej Panie wesprzyj nos
przysły ciynskie casy.
Coby ino teroz nie zbrakło wiary.

Wiara jest,łostaje.
Hej Panie wesprzyj nos,
przysły ciynskie casy.

Coby ino teroz nie zbrakło nadzieji.
Nadziejo jest umiero łostatnio.
Hej Panie wesprzyj nos,
bo przysed zły cas.

Góry spławiły się w mroku,
jakby som ciort nad nimi się skłonił.
Hej Panie wesprzyj nos,
bo ciynzki cas.

Ludziska ogłupieli z nie mocy.
Dusa zniewolona rwie się ku górze.
Łostatkiem sił ulecieć wce.

Hej Panie wesprzyj nos.
Łostoń z nami w tyn ciynski cas.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: